"Amicum perdere est damnorum maximum"...
Stracić przyjaciela to największa ze strat...
Autor Mi Nieznany

Wierzba i Koza?

 

 

 

 

Nad pięknym stawem rosła sobie wierzba. do czasu gdy było jeszcze młode nic się nie działo jednak wraz z wiekiem coraz bardziej pochylało swoją koronę nad tafle wody. Próbowało swoimi korzeniami sięgnąć głębiej i wydźwignąć się do pionu jednak grunt był grząski i po kilku latach zrozumiało że walczyć już nie ma co. Pewnego pięknego dnia nad brzeg przyszła młoda kózka napić się wody, takiej szansy nie mógł zmarnować wilk. Kiedy zajęta gaszeniem pragnienia kózka spostrzegła skradającego się wilka było już za późno. Wiedziała że jej pragnienie i jej zmysły zaprowadziły ją na manowce. Nie zamierzała jednak się poddawać. Pochyliła głowę kierując swoje ostre rogi w kierunku wilka i tyłem zaczęła się cofać na pochyłe drzewo. Krok za Krokiem, coraz dalej, aż do końca. Wilk z szelmowską miną i radością w oczach krok za krokiem podążał za kózką. Był pewny swego, był pewny że zaraz wspaniały smak młodej kózki zaspokoi jego żądze i pragnienia. Drzewo które rosło tam od wielu już lat przyglądało się temu dramatowi z wielkim zainteresowaniem, zrozumiało że życie ma różne barwy i że czasami żyje się po to by w jednej chwili podjąć właściwa decyzje, druga szansa może się nigdy nie powtórzyć. Cóż, może to nieraz nas wiele kosztować, ale.., Drzewo przerwało swoje rozmyślania, gdyż czas ku temu był już najwyższy i z bezszelestnie puściło się gruntu którego przez te wszystkie lata z takim uporem się trzymało. Spadając do wody nakryło gałęziami dziko wyjącego wilka który i tak nie umiał pływać. Wilk utonął, a kózka o własnych siłach wydostała się z wody i stanęła na brzegu mówiąc. W porę się opamiętałam jedna to tobie drzewo zawdzięczam ocalenie za co będąc w tym miejscu zawsze Cię i tą chwilę  wspominać. Kózka zawsze przychodziła w to samo miejsce napić się wody i wspominała drzewo które uratowało jej życie. Po dwóch latach ze zdziwieniem koza zauważyła że w miejscu gdzie rosło drzewo wyrastają młode pędy, nie zjadła ich jak to kozy mają w zwyczaju, zaczęła je pielęgnować i coraz częściej w to miejsce przychodzić. Jednak i tym razem drzewo rosnąć zaczęło się pochylać nad taflę wody. Dojrzała już koza widząc to oparła się o nie mocno przywracając je do pionu, udeptała do okoła ziemię swoimi racicami, tyle tylko trzeba było by spłacić dług za uratowane życie. Teraz gdy przychodzi letni skwar i koza i drzewo cieszą się swoją obecnością. Drzewo rosnąc prosto ma przed sobą wiele lat a stara już koza leżąc w cieniu pilnuje koźląt by nie porwał ich wilk. W życiu piękne i ważne są tylko chwile, warto żyć świadomie by je dostrzec?

Autor: Marek Kopacz


Maksyma Warta Przemyślenia...
Miłości nie da się gromadzić na zapas...
- Anonim...

« »