Stwórca daje nam uzdrowienie cały czas, tylko trzeba chcieć z niego skorzystać,
– otworzyć się przed Nim i Go przyjąć do swego serca…

Prawo Karmy…
Prawo Przyczyny I Skutku…

„Istota bytu ludzkiego zawarta jest w jego egzystencji”…

 

Prawo Karmy jest jednym z podstawowych i bardzo ważnym pojęciem związanym z całym procesem reinkarnacji. Zaistniało dużo wcześniej zanim jeszcze powstał pierwszy wszechświat. Rozumienie Prawa Karmy ma swoje korzenie w pierwszych „UPAMISZADA ( 8-7 wiek p.n.e. )”, W których określa się jedno-znacznie, że nie tylko każda żywa istota jest odpowiedzialna za swoje dzieła, czyny i myśli, ale i cała materia ewoluowała do znanej nam postaci na drodze naturalnej kolei rzeczy…
Starożytnie teksty z przed zgoła 3000 tysięcy lat określają Boga jako stwórcę praw istoty życia jeszcze zanim powstał wszechświat, a i jego się tyczących. Pełne i świadome zarządzanie własnym prawem karmy jako jej posiadacza na tej płaszczyźnie istnienia nie jest dla nas możliwe, dlatego uwolnienie się naszego bytu z kręgu inkarnacji jest możliwe tylko przez zebranie wystarczającej ilości doświadczeń na własnej drodze do doskonałości i pojęcie ich prawdziwej natury, zrozumienie przesłania jakie niosą i otwarcia naszego prawdziwego wnętrza, co wynosi nas ponad poziom świata materii…

 

Prawo Karmy określa relacje pomiędzy skutkami naszego działania a rodzajem i stopniem trudności na swej drodze do przebycia (nie jest to prawo kary i nagrody, a raczej niewiedzy i niezrozumienia, jakie musimy usunąć by się oczyścić i prawidłowo wszystko odczuwać) Dzięki kolejnym inkarnacją nasze ciała i umysły oczyszczają się z szkodliwych emocji, oczyszczają się nasze dążenia, pragnienia, nadzieje i marzenia wraz ze wzrostem świadomości ewoluują w coraz lepszym kierunku….. By na koniec przybrać postać odpowiedzialności za siebie i zrozumienia innych. Na początkowym jednak etapie rozwoju czynnikiem, który decyduje o pozytywnej lub negatywnej wartości naszego działania są nasze zamiary i nasza wola, w trakcie życia musimy nauczyć się panować nad swoimi pierwotnymi instynktami (obciążeniami przypisanymi każdemu bytowi), pożądaniem, pragnieniem, dumą, zazdrością, chciwością, złością i gniewem, jako podstawowymi naszymi cechami, które powodują, że nie możemy odkryć prawdy płynącej do nas z otoczenia…

 

Na swojej drodze rozwoju świadomości zaczynamy dostrzegać, że możemy panować nad swoimi instynktami tłumić pragnienia i gniew, okazywać wyrozumiałość i tolerancje…. To właśnie w tym czasie powracają do nas najsilniej konsekwencje naszych wcześniejszych działań…. Jest to czas na ugruntowanie naszych prawdziwych przekonań, nie jesteśmy obciążeni ponad miarę, wszystko odbywa się powoli i często trwa wiele naszych istnień, dla duszy nie jest ważne ile razy inkarnuje, liczy się tylko uzyskanie prawdziwego zrozumienia. To właśnie w tym szeroko pojętym okresie naszego istnienia stajemy się ofiarami różnego rodzaju przykrych wydarzeń, jest nam to potrzebne do pojęcia jak powinniśmy postępować i co czują „ofiary” określonych czynów, oczywiście nie jest to tylko okres bólu, przyjemne wydarzenia również nas spotykają, bardzo często przeplatają się w jednym nawet tylko życiu, tak jak wielu z nas zapewne odczuwa to w „tym z swoich” żyć, jest to często zaglądanie „pod stół” jakiegoś zagadnienia by zyskać pełniejsze zrozumienie (ktoś oszukuje swoich bliskich, a niewiele później sam jest oszukiwany), jeżeli nasza istota nazbiera dużo takich relacji płynących z życia zaczyna dojrzewać, aby posunąć się dalej do przodu….. Zaczyna w nas rosnąć głębokie przekonanie, że wszystkie nasze uczynki do nas wracają i że my jesteśmy prawdziwymi kowalami swojego losu, to właśnie wtedy zaczyna się rozwijać w nas głęboka potrzeba zrozumienia, zaczyna nam już nie wystarczać doszukiwanie się zależności na „zewnątrz”, coraz uważniej spoglądamy do „wewnątrz”, takie odkrycie i ukierunkowanie naszego nowego spojrzenia na własną istotę owocuje dalszym wewnętrznym rozwojem, rodzi się w nas wiele pozytywnych uczuć, dobroć, wyrozumiałość, współczucie…… Rośnie w nas prawdzie poczucie empatii do ludzi i innych istot…… Zaczynamy dostrzegać wiele zależności….. Przychodzi na nas czas by sprostać najcięższym próbom, teraz już nie wystarczy tylko dobra wola….. Liczy się dosłownie wszystko zamiary, czyny, słowa, myśli, intencje….., Na każdym z tych poziomów naszej istoty musimy osiągnąć jedność…… Mamy w swoich działaniach na naszej płaszczyźnie postrzegania potężnego sprzymierzeńca jest nim nasza dusza….. Im bardziej zbliżamy się w naszym postępowaniu (czynach, słowach i myślach) do jedności tym bardziej również zbliżamy się do jedności z całym potencjałem wypracowanym na przestrzeni wielu inkarnacji…. Cała wiedza zaczyna spływać do naszej dyspozycji, kiedy rozważamy „jakieś” zagadnienie jesteśmy w stanie znaleźć najlepsze rozwiązanie….. To wszystko trwa nieraz wiele inkarnacji jest to naturalny i powolny proces, nie należy go przyspieszać, bo to i tak nic nie da trzeba starać się wnikać coraz głębiej w swoje „wnętrze” by coraz czytelniej je odbierać, ale w końcu dostępujemy olśnienia……, Liczy się tylko miłość do wszystkich istot i całego otaczającego nas dzieła stworzenia ( nie wystarczy to rozumieć, wielu ludzi to wie, ale tego nie czuje a trzeba to naprawdę poczuć, całą swoją istotą, to daje szczęście)…… To niczym nieograniczone uczucie tak nas wypełnia, że pojmujemy, czym jest jedność z…… Wszechrzeczą……. Nic nas już nie martwi, nic nas nie niepokoi, nasz los nie jest dla nas istotny a najgorsze z wydarzeń, jakie może się nam przytrafić przyjmujemy z prawdziwa pokora i radością jak najbardziej oczekiwane doświadczenie, które tak wiele pozwala nam pojąć i zrozumieć…

 

Nie mam też żadnych wątpliwości, że w otaczającej nas przestrzeni gdzie wszystko jest zbudowane z cząstek elementarnych światła, które przenoszą informacje za pomocą subtelnych energii drgań, to właśnie światło i jego energia jest podstawowym strażnikiem i zarazem nośnikiem praw i zasad regulujących taką właśnie formę istnienia nas na poziomie podstawowym…

 

Jeżeli myślimy o tym, w jaki sposób przenoszone jest prawo karmy z jednego życia na drugie i jak to funkcjonuje w naszym przypadku to musimy sobie wyobrazić swoją istotę jako czystą energię, nasze czyny i myśli jako różne wartości energii,…..Jak się to przekłada na nasze życie? Wszystko, co uczynimy nawet, co pomyślimy jest niczym innym niż specyficzną nutą energetyczną ( ciężką – obciążająca nas, subtelna pozwalająca nam się wspinać) i podlega zapisowi w ogólnej zasadzie naszego istnienia nazwanej przez mistycyzm duchem, aby być dokładnym muszę napisać, że forma zapisu podczas naszego życia jest widoczna w aurze człowieka i w czkrach, jest zarazem specyficzna, charakterystyczna, i odzwierciedla cały nasz potencjał wszystkiego, co do tej pory zdobyliśmy i czego doświadczyliśmy na naszych drogach. Po śmierci natomiast następuje przeniesienia zapisu całej naszej istoty z aury do trzech czakr; Vishudha, Adjna, Sahasrara lokują się one w otaczającym nas polu energetycznym(polu Akaszy czy jak kto woli polu Biomorfogenetycznym) na różnych płaszczyznach w zależności od rozwoju, a kiedy rozpoczyna się nowe życie, w nowym ciele, energia(całościowa wiedzy z wielu żyć) z tych czakr powraca do nowego ciała do czakry korzenia by stanowić pozycje wyjściową do doskonalenia się i nowych doświadczeń życiowych na wyższym poziomie. Jak to się dzieje, że dusza łączy się akurat z tym ciałem? Wszystkie subtelne energie mają swoje właściwości a co za tym idzie specyficzne oddziaływanie, drganie cząsteczek wywołuje rezonans, współbrzmienie się przyciągają, dusza nie jest wszak od niego wolna, gdyż nie jest jeszcze doskonała, czyli całkowicie niematerialna. Dusza mówiąc językiem naukowym posiada specyficzną sygnaturę energetyczną, (pięknie brzmi IMIĘ DUSZY) wraz z pierwszym oddechem pojawia się aura i uruchamiają się czakry, to właśnie wtedy niezależny już organizm uzyskuje swoja sygnaturę energetyczną na poziomie najniższym czyli ciężkiej energii, wraz z pierwszym oddechem dochodzi również do połączenia się zasady kreującej funkcjonowanie ożywionej materii(człowieka) którego obrazem i częścią składowa jest właśnie aura i czakry, z pola Akaszy powraca cała wiedza zdobyta dotychczas w formie potencjału gotowego w każdej chwili do użycia i właśnie takie współbrzmienie tworzy połączenie duszy i ciała nierozerwalnymi więzami w jedną całość…

 

Przejawy karmy są skutkiem naszego postępowania, dlatego musimy doświadczyć rezultatów swoich czynów i są one widoczne w naszym obecnym postępowaniu oraz w poziomie naszego rozwoju, niemniej jednak każdy byt ma swoją drogę i swoje tempo rozwoju, którego nie wolno zaburzać….

 

Prawo karmy ze względu na nauki, jakie nam niesie możemy podzielić na trzy stopnie zawansowania otrzymywanych przez nas nauk….,

– (vartamana), czyli efekty naszego wcześniejszego działania, które właśnie „przerabiamy” i odczuwamy jako nauka pozwalającą zrozumieć jakieś zagadnienie teraz w tym życiu….

– (prarabdha), czyli takie oddziaływanie na nasze obecne postępowanie, które wywiera w nas już pewne efekty, ale do pełnego zrozumienia jeszcze nam potrzeba więcej czasu i efekty takiej „lekcji możemy osiągnąć w przyszłym życiu……

– (sanchita), czyli takie, na które musimy jeszcze popracować zbierając doświadczenia, ponieważ przy tym stopni naszego rozwoju nie może jeszcze jako nauka być wprowadzone do naszego życia, bo albo mamy za mało przerobionego doświadczenia, albo nie udźwignęlibyśmy tego ciężaru i moglibyśmy poprostu nie zrozumieć lekcji, którą otrzymujemy…..

Niektóre z efektów naszych poprzednich, działąń i czynów nie mogą być realizowane jednocześnie inne nie mogą być przerobione gdyż skala problemu jeszcze nas przerasta i nie doświadczymy pełni zrozumienia. Niekiedy całe życie (albo jest podporządkowane nauczeniu się rozwiązywania jednego tylko problemu, a niekiedy jest tak że zaczynamy realizacje umiejętności radzenia sobie z wieloma na raz a żaden z nich nie jest dominujący lecz każdy ważny….

 

Biorąc pod wzgląd siłę oddziaływania mającą na celu wyeliminowanie jak najszybciej najszkodliwszych przejawów naszego postępowania i ich rezultatów możemy wyróżnić karmę.

– Ciężką, która jest wynikiem czynów najbardziej haniebnych takich jak zabicie ojca, matki, lub innego niewinnego człowieka, okaleczenie kogoś, działanie z dużą premedytacją, perfidne postępowanie. Reakcja naszej istoty na takie postępowanie musi nastąpić szybko, nie można pozwolić na pogłębienie i tak już złej sytuacji, konsekwencje muszą i pojawiają się szybko, jeżeli nie doświadczymy ich w tym nawet życiu to napewno zaczniemy od ich przerabiania w następnym…..

– Złe nałogi i ciężkie szkodliwe nawyki również wymagają szybkiej „lekcji” i jak najszybszego działania a konsekwencje naszego postępowania potrafią nas obciążyć najszybciej jak to jest możliwe….. Przy czym chodzi tu ewidentnie o ciężkie postacie nawyków, które nie pozwalają, na jakie kolwiek postępy. Jeżeli nie zostanie osiągnięty postęp za tego życia to najczęściej następne zaczynamy z pozycji człowieka trapionego, jaką przypadłością zdrowotną, która będzie blokować możliwość rozwinięcia się nałogu….. Nie chodzi tu o jakąś lekką formę nawyku czy nałogu, których konsekwencji doświadczamy inaczej i w odpowiednio mniejszej skali…..

– Przedśmiertna, okres przed naszą śmiercią jest bardo ważny, tak jak nasz sposób postrzegania śmierci. Wszystko, co zakłóca naszą wewnętrzną równowagę w trakcie śmierci będzie bardzo obciążać naszą przyszłą karmę. Jeżeli ktoś umiera niepogodzony z życiem, w żalu za jakimiś niespełnionymi sprawami to w następnym życiu bardzo często doświadcza z tym związanych przeżyć. Takimi silnymi uczuciami nie są tylko złe intencje, ale i te ogólnie przyjęte jako dobre, przykładem może być matka umierająca i pozostawiająca z wielkim żalem swoje dzieci….. W następnym życiu ten żal utraty życia może przerodzić się w sytuacje, w której taka osoba będzie pracować z dziećmi, ale wewnętrzny strach nie pozwoli jej mieć swoich…. Również bardzo złe uczucia takie jak gniew, nienawiść czy złość przed śmiercią wytwarzają bardzo złe negatywne skutki w przyszłym naszym życiu. Najlepiej jest jak umierający człowiek odchodzi pogodzony z swoim losem i….. Wybacza wszystkie przykre wydarzenia, jakie go spotkały ze strony innych ludzi….. Mówi się, że im cięższe było życie i im większa szczerość wybaczenia tym bardziej oczyszcza się karma…..

– Nagromadzoną, czyli taka, która się wytwarza na przestrzeni wielu żyć i jest jakąś naszą ciągle powracająca się przypadłością, ciągle popełnianym błędem, z którym nasza istota nie chce się już borykać i jest gotowa nad nim pracować aż do rozwiązania i wyzwolenia się z pod jego działania…

 

Opis niewłaściwych czynów

„Kosz Dyscypliny” to zbiór nauk związanych z zasadami moralnymi W buddyzmie powiązanych z Szlachetną Prawdą o Ustaniu Cierpienia, których wprowadzenie ma za zadanie doprowadzić adepta do Nirwany a następnie do Oświecenia i Wyzwolenia. Jest to drogowskaz mówiący nam, czego nie powinniśmy robić, mówić i jak nie powinniśmy myśleć…..

 

CZYNY CIAŁEM…..

1. Zabijanie (im niższe pobudki nami kierowały przy zabójstwie tym bardziej to odczujemy…..)

2. Kradzież (podstęp, perfidia, oszustwo, użycie siły wzmaga konsekwencje)

3. Niewłaściwe czyny seksualne (gwałt, kazirodztwo, cudzołóstwo, wykorzystywanie nieletnich i nieświadomych.)

 

CZYNY MOWĄ……

1. Kłamstwo (by zranić innych lub dla własnej korzyści, lub bez powodu,)

2. Dzieląca mowa (fałszywa mowa rozbijająca przyjaźnie, fałszywe oskarżenia, insynuacje, pogłoski)

3. Mowa wyrządzająca krzywdę (napastliwa, obrzydliwa, wypominająca błędy)

4. Nieprzydatna mowa (mylna, bezmyślna, plotki, obelgi,)

 

CZYNY UMYSŁEM……

1. Chciwość(niczym nieuzasadniona pazerność swoje, zazdrość o czyjeś własności bogactwa)

2. Złe życzenia (z nienawiści, zawiści, głupoty,)

3. Błędne poglądy (o prawie karmy, 4 szlachetnych prawdach, obiektach schronienia, ?pustce”.)

Nasza Istota poprzez obserwacje „na własnej skórze” wielu takich doświadczeń gromadzi wiele takich wrażeń i to zarówno pozytywnych jak i negatywnych, wraz ze wzrostem naszej świadomości rośnie w nas zdolność kojarzenia na poziomie podstawowym wszystkich zdobytych przez setki lat doświadczeń, do pewnego momentu rozwoju dzieje się trochę „mimo nas” poprostu tacy jesteśmy….

 

Kulturalni lub nie…. Popadamy w gniew lub okazujemy w trudnych sytuacjach spokój…. Podlegamy żądzą lub umiemy okiełznać „zwierzaka” drzemiącego w nas niemniej jednak trapi nas wiele różnych wad a nasze dążenia nacechowane egoistycznymi pobudkami…. Przychodzi jednak taki moment, że zaczynam dostrzegać na przykładzie swojego „obecnego” i życia innych, zaczynamy „kojarzyć” i „dostrzegać” zawiłości bytu….By zrozumieć zawiłości obciążeń, jakie sobie robimy powinniśmy rozważać swoje postępowanie na płaszczyźnie….

1. Świadomości, jakie nasze postępowanie może wywołać skutki….

2. Zamierzenie popełnienia czynu i plan jego wykonania…..

3. Popełnienie czynu lub namówienie kogoś innego do jego popełnienia…..

4. Satysfakcja z rezultatów tego działania…..

Rozważając te punkty możemy sobie uzmysłowić, jakie tworzą się w naszym życiu związki i na jak ważną jest jedność naszej istoty by prawidłowo funkcjonować….

 

Jeżeli ktoś planuje kogoś napaść z zemsty by wyrządzić mu krzywdę, napada na niego, okalecza lub zabija, jeszcze się cieszy z cudzego nieszczęścia to w świetle tych punktów nie mógł „sobie” zrobić gorzej (zaplanował, miał świadomość wyrządzania zła, zrobił, co zaplanował, i jeszcze ma satysfakcje z swojej zemsty)…..

 

Myślę, że jest to dość zrozumiałe, ale wystarczy zmienić tylko jedną z intencji by nastąpiła istotna zmiana ” formy zobowiązania”…..

 

Na przykład – planował napad by wyrządzić krzywdę, dokonał go, ale w trakcie napadu zrozumiał jak wielki ból sprawia i odstąpił od dalszej zemsty, szczerze żałował swojego postępowania, miał nawet pretensje do siebie, że poddał się niskim instynktom…..Właśnie na tym przykładzie chcę się zatrzymać….Nasze sądy biorą intencje pod wzgląd, ale raczej tylko te negatywne i w zasadzie niema, co się dziwić trudno podejrzewać sędziego o wgląd w istotę duszy przestępcy…..Ale nasza istota ma ten właśnie wgląd i to najdokładniej mówiąc 100% i jej nie zamydlimy oczu…..Liczy się siła naszych uczuć czy w tym konkretnym przypadku przemogła siła naszej zemsty czy też opamiętanie przyszło w porę i żal był naprawdę szczery…..

 

Chcę też rozważyć inną możliwość….Pomagamy naszej babci(chwalebne)codzienne zakupy, sprzątanie… Dokładnie skrupulatnie, sumienie (bardzo chwalebne), ale mamy na myśli, że jak babcia umrze to….. Mieszkanie mamy jak w „banku?”……..Babcia umiera….. My się z tego….. Cieszymy….. Bo mamy mieszkanie….. Pozostawiam wam osąd tej sytuacji oraz wielu innych, które nas spotykają na naszej drodze do doskonałości…….

 

Wszystko we wszechświecie jest zależne od siebie i to zależności są tak wielkie, że przekraczają swoją skalą te, które robimy sobie przez wszystkie nasze inkarnacje i jest to tylko ten poziom wszechświata, który obserwujemy…..A poziomów jest wiele….. Nasz byt na drodze do doskonałości musi wiele się uczyć….. My jesteśmy na początku tej drogi….. By kiedyś brać świadomy udział w dziele tworzenia rozglądajmy się teraz do dokoła siebie, podnośmy naszą świadomość, miejmy dobre zamiary, realizujmy je i cieszmy się z nich…… Tak wiele żyć trzeba spędzić na ziemi by to pojąć, zrozumieć, zaakceptować i umieć zastosować…..Kiedyś zrozumiemy i „pojmiemy?, że równowaga naszego wnętrza jest taka sama jak i równowaga innych płaszczyzn, choć skala trudności oczywiście wzrasta….

 

Najważniejsze jednak jest to, że żadne z naszych żyć nie idzie na darmo, wszystkie informacje są skrupulatnie zebrane gdyż nasza istota zdaje sobie w pełni sprawę z swojej niewiedzy i swoich braków, wie, że niektóre z doświadczeń mogą bardzo się przysłużyć w przyszłości, że mogą mieć dla nas fundamentalne nawet znaczenie. Zebrana wiedza jest przechowywana do czasu, kiedy nasz poziom rozwoju osiągnie na tyle duży potencjał że nastąpi zmiana w funkcjonowaniu naszej całej istoty, świadomość jest już na tyle duża że uzyskujemy szczególny stan wyciszenia umysłu który umożliwia nam korzystanie z całej zdobytej do tej pory wiedzy (w Buddyzmie ten stan nosi nazwę Nirwany)…

 

W buddyzmie wyzwolenie następuje dzięki kroczeniu szlachetną ścieżką, która prowadzi do oświecenia i nirwany. Ścieżka została przedstawiona przez Buddę w wyniku doświadczenia osobistego „Przebudzenia” i jest postrzegane przez buddyzm jako głęboka analiza psychologiczna rzeczywistości i metodologia postępowania, a nie zwykła filozofia…

 

„Te cztery Szlachetne Prawdy, są rzeczywiste, precyzyjne i dokładnie oddają świadectwo prawdzie….. Dlatego też zwą się Szlachetnymi Prawdami”, ?Dlaczego oznajmiłem Cztery Szlachetne Prawdy? Dlatego iż jest to korzystne…. Stanowi podstawę świętobliwego żywota…. Prowadzi do Wyzwolenia…. Do spokoju…. Zniszczenia cierpienia…. Do bezpośredniej wiedzy…. Do Oświecenia…. Do Nirwany…. Oto, dlaczego oznajmiłem je….”

 

Pierwsza Szlachetna – Prawda o Cierpieniu…..

„Rodzimy się w cierpieniu…. Starzejemy się w cierpieniu….., Umieramy w cierpieniu…. Rozpacz, lament, ból, napięcie jest cierpieniem…… Bycie niechcianym jest cierpieniem….. Rozłąka z ukochanym jest cierpieniem….. Nie osiągnięcie swoich pragnień jest cierpieniem….. Tak naprawdę wszystko jest cierpieniem…..

Są trzy rodzaje cierpienia:

* cierpienie jako ból fizyczny bądź psychiczny,

* cierpienie pochodzące od zmian, bo cokolwiek się czyni, w miarę trwania przeradza się w przesyt tak, że niemożliwe jest utrzymanie szczęścia…..

* ogólne cierpienie uwarunkowanej egzystencji (uwarunkowanej pod wpływem dokonanych czynów karmicznych, gdyż wszystkie czujące istoty uwarunkowane są poprzez swoje ciało, uczucia, percepcje, myślenie, świadomość…. Tak, że cokolwiek by uczyniły, nie prowadzi to do całkowitego spełnienia, a jedynie jest w swej istocie nadal cierpieniem.

Ponadto wyróżnia się cztery fakty naszego istnienia

1. Każde narodziny prowadzą do śmierci…..

2. To, co zgromadzone musi ulec rozpadowi…..

3. Ci o wysokim statusie upadną w niższe stany…..

4. Wszystkie spotkania skończą się rozłąką…..

 

Druga Szlachetna- Prawda o Przyczynie Cierpienia…..

„Pragnienia, które tworzymy powodują dalszą konieczność inkarnacji….. któremu towarzyszy namiętność i zachwyt, znajdując rozkosz to tu, to tam ? pragnieniem zmysłowej przyjemności, pragnieniemy spełnienia, i to właśnie nas niszczy.”

Dwanaście ogniw współzależnego powstawania opisuje dokładnie Prawdę o Przyczynie Cierpienia.

1. Niewiedza (brak rozpoznania natury naszej egzystencji)

2. Karmiczne zobowiązania (poprzednich wcieleń)

3. Świadomość (obecność w ograniczonej egzystencji)

4. Nazwa i Forma (formowanie się zmysłów i świadomości)

5. Sześć Podstaw ( zmysły i świadomość)

6. Kontakt (odbieranie wrażeń tylko poprzez zmysły)

7. Uczucia (przyjemne, nieprzyjemne, neutralne)

8. Chwytanie, (aby doświadczać dalej odczuwane obiekty)

9. Pożądanie (impulsy od chwytania, aby nie utracić obiektów pożądania)

10. Proces Powstawania (generowanie karmicznych rezultatów pod wpływem pożądania)

11. Narodziny (Powody obecnego odrodzenia)

12. Starość i Śmierć

 

Trzecia Szlachetna- Prawda o Ustaniu Cierpienia…..

„To całkowite zaniknięcie i ustanie, wyrzeczenie się, zaniechanie, wyzwolenie, zrezygnowanie z pragnień.” Trzecia Szlachetna Prawda, która mówi o ustaniu cierpienia jest konsekwencją drugiej prawdy, jeśli przyczyną cierpienia jest pożądanie, to sposobem na usunięcie cierpienia jest wyeliminowanie pożądania, dzięki czemu osiągamy stan doskonałego spokoju, który nazywany jest Nirwaną…

 

Czwarta Szlachetna- Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia……

W Czwartej Szlachetnej Prawdzie Budda mówi, w jaki sposób można dojść do stanu wolności od cierpienia. „Dokładnie to Szlachetna Ośmiostopniowa Ścieżka…. To właściwy pogląd, właściwe postanowienie, właściwa mowa, właściwe działanie, właściwy żywot, właściwe dążenie, właściwe skupienie, właściwa medytacja.”

Co istotne to Cztery Szlachetne Prawdy stanowią część doktrynalną nauk buddyjskich i podkreślającą właściwe rozumienie Reinkarnacji i Prawa Karmy.

Natomiast Szlachetna Ośmiostopniowa Ścieżka, jest częścią praktyczną, mówiącą o szeroko pojmowanej dyscyplinie, która ma nas doprowadzić do oświecenia.

Ośmiostopniowa ścieżka to fundamentalne pojęcie buddyzmu. Zgodnie z Czwartą Szlachetną Prawdą określa drogę do oświecenia i złożona jest z ośmiu części:

1. Słuszny pogląd (właściwy pogląd) – zrozumienie konieczności przebywania w wewnętrznym zrównoważeniu…..

2. Słuszne myślenie (właściwe myślenie) – wykorzenienie żądzy i nieżyczliwości…..

3. Słuszne słowo (właściwa mowa) – wstrzymanie się od kłamstwa i obmowy, używanie mowy w celu przynoszenia pożytku innym…..

4. Słuszny czyn (właściwe postępowanie) – przestrzeganie Pięciu Wskazań….

Pięć buddyjskich Wskazań to:

1. Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie niszczyć żywych istot.

2. Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie brać tego co nie dane.

3. Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od złego seksualnego prowadzenia.

4. Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od niewłaściwej mowy.

5. Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się przed spożywaniem napojów odurzających i narkotyków, które prowadzą do nieuważności.))

5. Słuszne zarobkowanie (właściwe zarobkowanie) – utrzymywanie się z zajęcia niewymagającego łamania przykazań.

6. Słuszne dążenie (właściwe dążenie) – dążenie do oświecenia.

7. Słuszne skupienie (właściwe rozważanie) – zastanowienie się nad sprawami myśli i uczuć.

8. Słuszna medytacja (właściwe skupienie)

 

Ośmioraka Ścieżka umożliwia również podział na trzy fundamentalne praktyki:

1. Moralną dyscyplinę, poprzez słuszne słowo, słuszny czyn, słuszne zarobkowanie

2. Medytacyjne zrównoważenie, poprzez słuszne dążenie, słuszne skupienie, słuszną medytację

3. Doskonałą mądrość, poprzez słuszny pogląd, słuszne myślenie

 

Cztery Szlachetne Prawdy w połączeniu z Szlachetną Ośmioraką Ścieżką stanowią esencję nauki buddyjskiej, dlatego w buddyzmie kładzie się szczególny nacisk na ich prawidłowe zrozumienie i zrealizowanie.

W buddyzmie uważa się, że oświecenia nie da się celowo osiągnąć. Nie można do niego nawet dążyć, bo wtedy człowiek przywiązując się do idei oświecenia, oddala się od czystego widzenia świata i właśnie od oświecenia, do którego dąży. Można jednak uspokoić umysł poprzez medytację, co jest warunkiem wstępnym. Oświecenie może wówczas, choć nie musi nadejść, o ile uda nam się nie przywiązać wagi do jego idei. Do Oświecenia trzeba dążyć nie dla samego siebie, ale przede wszystkim w celu pomocy w wyzwoleniu wszystkich czujących istot…

Nie każdy to powinien czytać…

Człowiek postępujący w prawy sposób zyskuje coraz większą świadomość i zbliża się do oświecenia, ale w którymś momencie swojej drogi zaczyna rozumieć, że wszystko, co do tej pory zrobił tak naprawdę zrobił dla siebie…. Tym sobie przynosi korzyść….. A człowiek światły nie dba o swoje korzyści….. Takie subtelne przeświadczenie nie pozwala nam osiągnąć oświecenia, wszystko jest o malutki kroczek, ale jednak nieosiągalne….. Czujemy, że mamy mądrość, wszechwiedze, empatie i otwarte serce….. A jednak pragniemy czegoś….. Co nam się nie należy …. Upadamy i poddajemy się, ale jednak nie zmieniamy swojej natury, postępujemy w zgodzie z samym sobą….. Tacy w końcu jesteśmy…..I wtedy….. Przychodzi oświecenie….. Słusznie nam się już należy….

Nie każdy to powinien czytać, bo po przeczytaniu tego będzie ci jeszcze trudniej dostąpić oświecenia.
To jest tylko znak dla kilku osób, które zrozumieją… Po co to wszystko piszę…  Nie łudźmy się jednak w całym wszechświecie nie ma przypadków, wszystko podlega zasadą to, że to czytasz też przypadkiem nie jest…

Nasza karma nie decyduje o następnych narodzinach tylko wskazuje nam najlepszą formę jaką możemy przyoblec by się rozwijać jako oddzielny byt…..Ale przy tym ustawicznie rozwija się nasz gatunek…. Taki sposób wiązania różnych zależności na różnych płaszczyznach jest ulubionym sposobem tworzenia naszego Stwórcy…..Jako gatunek nie umiemy jeszcze oddzielić się od zamkniętego kręgu cyklu, jakim jest nieustanny proces narodzin i śmierci -nie jesteśmy jeszcze gotowi by żyć w swojej jednej powłoce – wiecznie….. Niemniej jest to nam pisane…. Tak jak bardziej bezpośrednie korzystanie z energii…. Choć za kilka tysięcy lat….. Wiele może się zmienić…..

 

Zwierzenia Autora

 

Jeśli trudno Ci zaakceptować bezwarunkowo drugiego, niedoskonałego człowieka,
przypomnij sobie jak ktoś kiedyś podał Ci pomocną dłoń,
gdy przechodziłeś kryzys, byłeś chory, załamany, ubogi mentalnie czy materialnie…

 

Przeczytaj moje artykuły na WiedzyDuchowej24…

Reinkarnacja

 

Marek kopacz
  1. 16LAT PO ROZWODZIE ,BYLA PRZEMOC PSYCHICZNA NAD MOIM SYNEM I MNĄ.WSZYSTKO BYLO MOJĄ WINĄ CO ZROBILAM LUB CZEGO NIE ZROBILAM.JAWNE WYRZUCANIE MNIE Z DOMU.BRAK KONTAKTU Z SYNEM,ZA CO ZAPLACIL SYN.BYLY MĄŻ SNIL MI ŚIE TYLEM .NIE PATRZYL NA MNIE CALY CZAS GLOWĘ MIALL W BOK.TRZYMAL MNIE PRAWĄ REKĄ ZA MOJĄ LEWĄ I LEKKO ŚCISKAL,BYLO TO NA JAKIMŚ SPACERZE NIE PAMIETAM ANI JEDNEGO SLOWA A WIEM ZE MOWIL DO MNIE.DODAM ZE MĄŻ POPELNIL SAMOBOJSTWO CZTERY MIESIĄCE TEMU W DZIEN NASZEGO ŚLUBU.NIE WIDZIALAM JEGO TWARZY ALE ODBIERALAM JAKIMIŚ ZMYSLAMI JEGO POTWORNY SMUTEK A JA BYLAM ZADOWOLONA Z TEGO CO MÓWIL. PROSZE O WYJAŚNIENIE.

Opisz swój sen

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code