"Ardua prima via est"...
Początki są trudne (pierwsza droga jest stroma)...
Autor Mi Nieznany

Najlepsza załoga?

 

 

 

 

W ostatnim rejsie zdarzył się przykry wypadek który na szwank wystawił reputacje wszystkich marynarzy. Dlatego po załadunku i odbiciu z portu przeładunkowego na samym początku następnego rejsu kapitan wezwał w południe wszystkich marynarzy by ustalić z nimi co tak naprawdę się stało i kto jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuacje. Marynarze byli bardzo zaniepokojeni rozmową ze swoim kapitanem przekonani że odpowiedzialna za błąd osoba zostanie wysadzona na brzeg w najbliższym porcie. Ba.., ich niepokój po wezwaniu kapitana urósł do 100%pewności, a nie chcieli się rozstawać gdyż wiele wspólnych rejsów było już za nimi, zżyli się i nabrali do siebie z tej przyczyny ogromnego zaufania. Cóż było jednak robić, stawili się w mesie jak jeden o wyznaczonej godzinie przed wzrokiem surowego choć sprawiedliwego kapitana. Kapitan nie rozdrabniał się przemowami, z grobowa mina przyglądał się po kolei swojej załodze. Kiedy skończył zadał jedno tylko pytanie. Czy ktoś ma mi coś do powiedzenia.
Najpierw odezwał się Sternik;
To z pewnością moja wina bo..,
Niezdążył jeszcze skończyć gdy mechanik wszedł mu w słowa mówiąc:
nie twoja, bo to ja zawiniłem..,
Bosman razem radiotelegrafistą odezwali się w tym samym momencie, mówiąc to samo:
nie to ja..,
A kiedy tak po kolei każdy z nich brał na siebie winę i na sam koniec z wielką powaga wystąpił kucharz okrętowy mówiąc że to jego wina wszyscy jak jeden z kapitanem włącznie gruchnęli gromkim śmiechem..,
Kapitan popatrzył na swoją załogę i z surową miną, zamyślił się chwilę i powiedział, że choć sprawa jest poważna i bardzo groźna to jednak nie warta żadnej kary pod warunkiem że zostanie usunięta wspólnymi siłami przez całą załogę a resztę to on bierze na siebie. Jedynie w swoich myślach uśmiechnął się sam siebie i w duchu powiedział sobie że ma świetną załogę której nie chce zamienić na żadną inną gdyż z tą można udać się do piekła i pewnie da się jeszcze stamtąd z nimi wrócić. Nigdy wcześniej nie czuli się tak zżytą załogą jak właśnie wtedy gdy wzięli na siebie współodpowiedzialność za innych bez względu na konsekwencje.
O życiu zawsze można wiele powiedzieć i dużo rad bez pokrycia dać. Ta historia uczy nas jednak by chociaż nieraz śmiało wziąć odpowiedzialność za siebie i innych. Nie bój się o siebie gdy nadstawiasz karku za innych bo prędzej czy później ktoś może zrobić to samo dla Ciebie. Nigdy nie kłam, nie oszukuj, nie uciekaj przed niczym i nikim, nie pal niczego, nie narkotyzuj się i nie pij. Nie niszcz swoich zmysłów, nie otępiaj ich, nie niszcz swojego życia, gdyż każda sekunda twojego istnienia warta jest całej Twojej świadomości. Jeśli musisz skłamać to tylko dlatego by ocalić komuś życie. Jeśli musisz oszukać, oszukaj zło i śmierć. Jeśli musisz uciec to na zawsze i tylko od złych ludzi. Jeśli musisz palić, to spal złudzenia swojego umysłu. Jeśli musisz brać narkotyki, to zwróć się do Boga by był dla ciebie jedynym otrzeźwieniem. A jeśli musisz pić, pij tylko w chwilach które zapierają Ci dech w piersiach i to tylko tyle byś nie zapomniał dlaczego pijesz?

Autor: Marek Kopacz


Maksyma Warta Przemyślenia...
Trzeba wnosić nową jakość w swoje życie zaczynając od siebie samego i swoich dzieci, by zmienić świat na lepszy...
, nie trzeba niczego więcej...
- Anonim...

« »